Z folii odarta: Dominion: Imperium

Ostatnie dwa lata (2015 i 2016 r.) należy niewątpliwie uznać za sukces, jeśli chodzi o pomysł wydawania po polsku karcianek z licznej rodziny Dominiona. Po udanej kampanii crowdfundingowej w 2015 r. na sklepowe półki powróciła pierwsza, podstawowa część gry (którą miałem przyjemność recenzować , przy okazji wspomniałem też o historii wcześniejszych polskich wydań gier z tej serii). W pierwszym półroczu kolejnego roku ten sam szlak przeszły aż trzy solidne tytuły z rodziny, tj. Intryga,  Przystań i Złoty Wiek (czyli polskie wersje odpowiednio: Intrigue, Seaside i Prosperity, ostatnią z nich prezentowałem tu). Jakby tego było mało, pod koniec tego samego roku (2016)  sukces w ramach społecznościowej zbiórki i wejście na rynek odnotowało najmłodsze, dziesiąte dziecko w rodzinie, czyli Imperium (w oryginale Empires). Na fotograficzno-opisową prezentację tego właśnie tytułu niniejszym zapraszam. Czytaj więcej

Z folii odarta: Dominion: Złoty Wiek

Tłuste lata w polskiej rodzinie Dominiona

Ponad rok temu na rynek powróciła w nowej odsłonie polska wersja Dominiona, o czym miałem przyjemność napisać tutaj. Zgodnie z zapowiedziami Wydawcy, wyrażałem wtedy nadzieję, że polscy gracze będą mogli cieszyć się wkrótce kolejnymi częściami tej słynnej karcianki. I tak się rzeczywiście stało. I to od razu potrójnie, ponieważ w ramach udanej kampanii ufundowano od razu wydanie trzech odsłon gry z podtytułami: Intryga, Przystań i Złoty Wiek, czyli polskich wersji odpowiednio: Intrigue, Seaside i Prosperity. Mało tego, w ostatnich dniach udało się ufundować najnowszą, 10. odsłonę serii: Imperium. Można zatem śmiało powiedzieć, że w polskiej rodzinie Dominiona nastały tłuste lata. A skoro jesteśmy przy takim temacie jesteśmy, zapraszam na prezentację polskiej odsłony Prosperity, czyli Złotego Wieku (dalej w skrócie: ZW). Czytaj więcej

Z folii odarta: Terraformacja Marsa

Niespełna rok temu na ekranach kin święciła triumfy (średnia, moim zdaniem) ekranizacja książki (przy niej natomiast bawiłem się naprawdę sympatycznie), w której główny bohater został nieumyślnie pozostawiony na Marsie, podczas przymusowej ewakuacji misji naukowej. Jako jedyny człowiek na tej planecie, musiał zdać się na pozostawione zasoby i sprzęt, a przede wszystkim na swoją wiedzę, dzięki czemu mógł przeżyć w trudnych warunkach i znaleźć sposób, aby wrócić na Ziemię. Rzecz działa się w nieodległej przyszłości.

Natomiast dosłownie w ostatnich dniach miała miejsce premiera polskiej wersji planszówki pt. Terraformacja Marsa, której fabuła przenosi nas do roku 2174. Na Marsie założono już kilka niewielkich kolonii, a Rząd Ziemii właśnie rusza z zakrojonym na ogromną skalę programem, którego celem jest tytułowa terraformacja czerwonej planety, czyli trwała zmiana jej środowiska, która pozwoli żyć ludziom w warunkach zbliżonych do ziemskich. Mają tego dokonać gigantyczne korporacje, dofinansowywane z rządowych pieniędzy. Czyli nie kto inny, jak gracze. Czytaj więcej

Z folii odarta: Lewis & Clark

Prolog

Ponieważ wiele osób (ja też), przy okazji pojawienia się nowej gry na rynku, interesuje się wszelkimi kwestiami dotyczącymi jej wydania, pomyślałem sobie, że jeśli będę miał okazję nabyć nowy tytuł, to wrzucę kilka fotek wraz z subiektywnym komentarzem. Pomysł oczywiście nie jest oryginalny, w sieci można znaleźć dużo tego typu prezentacji (również w formie wideo), ale dotyczą one najczęściej wersji zagranicznych. Prezentacje wersji polskich są raczej nieliczne, więc mam nadzieję, że mój wysiłek komuś sprawi trochę radości.  Przy okazji od razu się przyznam, że nowe gry nabywam stosunkowo rzadko, więc nie mogę obiecać regularnych prezentacji gier Z folii odartych. Natomiast mogę obiecać, że jeśli taka możliwość mi się trafi, to bez dłuższego zastanowienia złapię za aparat, a potem klawiaturę. Niniejszym zapraszam na prezentację ostatniej nowości w wersji polskiej (to się jeszcze okaże) , a zarazem jednej z gorętszych gier zeszłorocznych targów w Essen. Przed Państwem Lewis & Clark, The Expedition.
Czytaj więcej

Panel klimatyczny – c.d.

Jako że zacna część znadplanszowej braci spotkała się ostatnio na panelu klimatycznym w wirtualnej sali (wyłożonej panelami?), pozwolę sobie też wygłosić krótki odczyt w kwestii klimatu. Skoro sala jeszcze wynajęta, słuchaczom już się znudziło rysowanie na notatkach, a do obiadu jeszcze 40 minut, to może uda mi się na chwilę złapać Waszą uwagę. Póki temat gorący. Czytaj więcej

Duże jest piękne? Pudło!

W pierwszym felietonie pochyliłem się trochę nad emocjami związanymi z planszówkami. Wspominałem w nim m.in. o radości związanej z otwieraniem nowo nabytej gry i ekscytowaniem się „jeszcze ciepłymi” elementami. Oczywiście dla prawdziwego planszoholika takie chwile nie mogą być niczym innym, jak czystą przyjemnością (chyba że się nie jest prawdziwym planszoholikiem i na przykład marzy się o możliwości grania na jakichś elektronicznych stołach 😉 ). Niestety potem zdarza się, że prędzej, czy później, zaczynamy się czuć delikatnie oszukani. Zwłaszcza, jak mamy już kilka gier na półce i kolejną trzeba gdzieś zmieścić albo chcemy zabrać kilka gier na spotkanie. Wtedy okazuje się, że czynnikiem, który powoduje lekki dyskomfort jest… wielkość pudełka. A dokładniej jego przerost wymiarów nad zawartością. Poniżej spróbuję bliżej przyjrzeć się temu intrygującemu zjawisku. Komentarze w temacie są oczywiście mile widziane 😉 Czytaj więcej

Witaj przygodo! (Mage Knight)

Witaj strudzony wędrowcze! Usiądź, uracz się piwem (raczej cienkie, prawdę mówiąc) i posłuchaj mojej opowieści. Zanim posądzisz mnie o autorecykling, pozwól że wykonam, jak to mówią w krainach środka, ucieczkę do przodu i od razu się do czegoś przyznam. Moja opowieść nie powstała przed chwilą, tylko w dawnych czasach, kiedy mój syn (dziś już liczy sobie 4 pełnie) dopiero szykował się na świat. Ale dopiero teraz, dzięki pojawieniu się tej zacnej karczmy, mam okazję opowiedzieć ją w pełnej krasie, prezentując przy tym własnoręcznie sporządzone malowidła. Zanim zaczniemy dodame jeszcze, że przeżyte przygody były zarówno bardzo emocjonujące fabularnie, jak i wymagały ciągłego myślenia oraz bardzo rozważnego podejmowania decyzji. Inaczej szybko skończyłbym jako kolacja dla orków. – Karczmarzu!, dolej jeszcze piwa…
*** Czytaj więcej